od części molo położonej nad wodą jak ramię wyciągnięte w mgłę nad Pacyfikiem. Mimo

– Aż za często. Zadzwonię.
– Mam nadzieję, że szybko to skończysz. Jak ci idzie?
czym martwić. A jednak...
porwanie mojej żony. Jeśli nie zaczniesz mówić, dopilnuję, żebyś resztę życia spędziła za
Kalifornii?
Przecież to nie zaszkodzi. – Umilkł na chwilę. – Bentz myślał, że ratuje mi życie i zabił
Yolandy.
Adam zadbał też o Oskara, dawał mu jeść i wyprowadzał na spacery. Ale Caitlyn nie ufała mu. Jeszcze nie. Wciąż mu nie przebaczyła. To prawda, nadal dręczyło ją podejrzenie, że w innych okolicznościach nawet mogłaby się w nim zakochać... ...ale okoliczności były takie, jakie były. Nie mogła zapomnieć, że Adam jest wierutnym kłamcą. Perfidnym. Była dla niego tylko interesującym, wyjątkowym przypadkiem. Gdyby napisał o niej książkę, o jej dziwacznej chorobie, mógłby zyskać sławę i pieniądze. Jeśli jego zainteresowanie nie wynika z tego, że jest chciwym sukinsynem, to być może wysiaduje w szpitalu z poczucia winy. Nie bez wysiłku włożyła krótkie spodenki i koszulkę. Jeszcze przez kilka tygodni będzie musiała nosić na brzuchu opatrunek, ale dren został już usunięty, a lekarze ocenili stan jej zdrowia jako dobry. Kondycja psychiczna to zupełnie inna sprawa. Od lat jednak nie czuła się tak silna psychicznie jak teraz, osobowość Kelly nie dawała już o sobie znać... ale za to wyostrzył jej się język, stała się bardziej uparta, co było wyraźną pozostałością po silnym charakterze Kelly. Szczęśliwie Hannah będzie żyła. Nielicznym Montgomerym udało się uniknąć losu, jaki zgotowała im Amanda-Atropos. W drzwiach pojawiła się pielęgniarka z wózkiem. Spodziewając się protestów, powiedziała stanowczo: - Takie są zalecenia szpitala. Czy ktoś po panią przyjedzie? - Mój brat ma tu być o dziesiątej. - Adam zaproponował, że ją odwiezie, ale odmówiła. Wolała, by przyjechał po nią Troy. - Więc lepiej chodźmy już. - Pielęgniarka spojrzała na zegarek. - Jest już pięć po. Salowa ze strzechą mocno skręconych włosów upiętych spinkami pozbierała osobiste rzeczy Caitlyn, pocztówki i kwiaty i położyła na wózku. Caitlyn wciąż brała środki przeciwbólowe i nasenne. Wciąż śniły jej się koszmary i lekarz polecił jej pewnego psychiatrę. Pierwsza wizyta miała się odbyć za ponad tydzień. Zastanawiała się, czy to się kiedyś skończy, czy kiedykolwiek odzyska równowagę. Po tym, co przeszłaś, to raczej mało prawdopodobne... nie śpiesz się. Jadąc na wózku, zastanawiała się nad tym, co się stało w ciągu ostatnich dziesięciu dni. W windzie zadała sobie pytanie, czy kiedykolwiek będzie mogła o tym wszystkim zapomnieć. Boże, jak trudno przyjąć, że Amanda to Atropos, morderczyni, która zabiła tyle osób. Josha. Jamie. W tyle rzeczy trudno było jej uwierzyć... że Rebeka Wade chciała napisać o niej książkę, że Adam był mężem Rebeki, że Amanda chciała ją wrobić. Ukradła jej szminkę, wyciągnęła z kontaktu wtyczkę zegara, wykradła króliczka, przez telefon udawała Jamie i próbowała doprowadzić Caitlyn do szaleństwa - do jeszcze większego szaleństwa. I wciąż ją bolało, że Adam tak ją okłamywał. Na samą myśl gotowała się ze złości. Nie roztrząsaj już tego. Patrz przed siebie. Daj Adamowi szansę. Prychnęła z odrazą. Adam ją okłamał. Wykorzystał. Tak jak wszyscy mężczyźni w jej życiu. Ale od pewnego czasu nie odstępuje cię ani na krok. Czy to nic nie znaczy?
niczego nie dostrzegła. Wracała wzrokiem do wiosła. Gdyby udało jej się jakoś go dosięgnąć,
Jako jedna z nielicznych wiedziała, że ciągle walczył o szczegóły związane z opieką nad
Tego dnia od oceanu nie wiała nawet najlżejsza bryza, najsłabszy powiew nie wywoływał
ocieniających pojazd, mogłaby równie dobrze być siedzibą rady miejskiej gdzieś na
– No dobra, chyba powinnaś wiedzieć.
lubił gadać; nie był typem, który dzieli się swoimi nadziejami i obawami. A teraz wszystko


apartamenty kołobrzegtok fm podcasty

– Jest w szoku – stwierdził starszy facet z cygarem.

tutaj, ty i twoje dziecko!
Szukał zapomnienia w butelce.
kiedy mecz toczy się gdzie indziej. Bentz ma kłopoty. Widzi duchy, do cholery. A teraz

– Fajnie.

wcześniej. Rozmawiała z umundurowanym strażnikiem przy blokadzie. Skrzywił się i
– I za to mnie kochasz.
zamordowano je gdzie indziej, a tutaj tylko ułożono i zostawiono. Musimy się dowiedzieć, do

figurę, ale coś w podbródku i szyi – brak zarostu, brak wystającej grdyki – kazały mu myśleć,

Boże, co ona wyprawia?
– Podobna?
Szedł coraz szybciej przez pusty, zakurzony parking, pod migoczącym kolorowym